TYBET W GRANICACH PROWINCJI SYCZUAN (12-15.05.2026R.)


Ten właściwy, stanowiący autonomiczny region ( 3 razy większy od Polski) i tą część Tybetu, która obecnie leży w administracyjnych granicach prowincji Syczuan mieliśmy zwiedzać na zorganizowanej wycieczce z polską grupą. Wyjazd nie doszedł do skutku. Udało nam się jednak zorganizować indywidualny wyjazd z takim samym programem. Mała różnica polegała na tym, że przez pierwsze 4 dni do Dege podróżujemy sami, a dopiero w Dege spotykamy się z naszym tybetańskim przewodnikiem Tashim.

Każdy kolejny dzień upływa nam na na niekończącym się zachwycie nad pięknem tybetańskich krajobrazów. Z punktu widokowego podziwiamy ośnieżoną górę Yala w paśmie Kham. Będziemy ją jeszcze oglądać  w okolicach klasztoru Tagong.  Jeden z noclegów wypadł nam w urokliwej tybetańskiej wiosce Jiaju. W trzecim dniu towarzyszy nam już typowa zabudowa. Byliśmy zaskoczeni, że wszystkie budynki są tak jednolite architektonicznie i kolorystycznie. Właściwie nie ma budynku, który odbiegałby od ujednoliconego stylu lub byłby zaniedbany. Oczywiście nic nie jest dziełem przypadku. Chiny od 20 lat bardzo mocno wspierały mieszkańców , nawet bardzo odległych rejonów, dostarczając materiałów budowlanych, udzielając tanich kredytów i dotacji. I jak możemy się domyślać opornym pomagali politycznie podjąć właściwą decyzję. Wydaje się, że osiągnięto zamierzony cel.

Towarzyszą nam pasące się jaki i momentami lekki ból głowy, gdyż bardzo szybko zdobywamy wysokość, wielokrotnie przekraczając przełęcze na wysokości ok. 4 tysięcy m.n.p.m. Noclegi na szczęście są znacznie niżej , bo w drugim, trzecim i czwartym dniu na wysokości ok. 3300 m.n.p.m. co pozwala nam zaaklimatyzować się przed dalszą częścią podróży.

Zanim spotkamy się z naszym przewodnikiem, siedząc w kawiarni na świeżym powietrzu popijamy herbatę i spoglądamy  na lodowiec Chola, a później odbędziemy spacer do jeziora Yulong Lacuo.

 W Dege spotykamy się z naszym przewodnikiem i od razu idziemy zwiedzić Prakhang Monastry, czyli Świątynię Drukowania Sutry. Bardzo ciekawe miejsce (wewnątrz zakaz robienia zdjęć) pełniące swoją rolę nieprzerwanie od XVIII w. Do dzisiaj, w tradycyjnej technologii, odbijane są pojedynczo strony sutr. Znajduje się tutaj 320 tysięcy drewnianych matryc. Zespoły drukarzy są dwuosobowe. Jedna osoba nakłada tusz na matrycę , a druga przykłada papier i dociska go specjalnym wałkiem. Zwiedzając można obejrzeć zarówno bibliotekę matryc, jak i sam proces drukowania. Oprócz drukowania sutr, czyli najważniejszych tekstów religijnych , zawierających nauki Buddy (słowa samego Buddy drukowane są czerwonym tuszem, pozostałe czarnym). Tworzone są tutaj również tangki (tradycyjne zwoje o tematyce religijnej na jedwabiu, wełnie) oraz dzieła historyczne, medyczne i literackie.


Komentarze

Brak strony