IRAN ,SAHR I SOKHTA (UNESCO) (09.01.2025R.)


Do Iranu wjeżdżamy już po raz trzeci. Tym razem jednak w wyjątkowo komfortowych warunkach. Karnet otwierają dosłownie w ciągu 3 minut, a procedura paszportowa, nieco dłuższa, bo trwająca ok. godzinę, upływa w miłej atmosferze, w biurze „Króla Taftanu” - jak sam siebie nazywa mister Hamid, czyli oficer turystyczny. W międzyczasie załatwia nam ubezpieczenie, które przywozi do jego biura agent, instaluje bezpłatną kartę sim z internetem (przypuszczamy , że razem z internetem dostajemy w pakiecie również program do śledzenia), daje nam namiary na stację paliw , gdzie będziemy mogli zatankować bezpłatnie paliwo (później okaże się, że z paliwem w Iranie, poza pierwszym tankowaniem, tym razem były poważne kłopoty) i adres do hotelu, w którym planujemy zatrzymać się na pierwszą noc w Iranie.

Przypominamy sobie, że Iran jest 5 razy większy od Polski i najkrótsza trasa do granicy z Turcją ma ponad 2500 km. Poprzednim razem zwiedzaliśmy południe Iranu teraz przyszedł czas na północny wschód.

Pierwszy obiekt to Sahr i Sokhta (spalone miasto) założona w 3200 r.p.n.e. i zamieszkałe przez 1200 lat. Miasto na pustyni, obecnie bardzo blisko granicy z Afganistanem, a wówczas ważne miejsce na przecięciu szlaków handlowych. Miasto zostało opuszczone z powodu zmiany cieków wodnych.

O tej porze roku, przy kilkunastu stopniach Celsjusza, spacer pomiędzy odkopanymi pozostałościami kilku dzielnic (mieszkalna, rękodzielnicza, grzebalna) jest bardzo przyjemny. Wyobrażamy sobie jak byłoby to męczące przy 50 stopniach.

Naprzeciwko wykopalisk mieści się muzeum, w którym wyeksponowano znalezione tutaj artefakty. Najciekawsze to sztuczne oko, czaszka młodej dziewczyny nosząca ślady operacji chirurgicznej i kilka bardzo dobrze zrekonstruowanych grobowców, w których oprócz szkieletów w pozycji embrionalnej znajdują się naczynia.


Komentarze

Brak strony