SIKKIM (XII 2024R.)


W drodze do Bhutanu przejeżdżaliśmy niedaleko granicy z Sikkimem, ale sztywny termin spotkania z przewodnikiem bhutańskim nie pozwalał na wjazd do tego najmniejszego (pod względem ilości mieszkańców) stanu w Indiach. Tym razem nie mogliśmy sobie odmówić tej przyjemności, aby zobaczyć Sikkim.

Osiem kilometrów za granicą , w miejscowości Rangpo, wyprzedził nas samochód i kierowca wyraźnie nas zatrzymywał. Okazało się, że na wjazd do Sikkimu potrzebny jest permit, którego nie mieliśmy. Wróciliśmy razem z nim na granicę i po dopełnieniu formalności, z pieczątką wjazdową w paszporcie włącznie, ruszyliśmy w kierunku stolicy Sikkimu, czyli Gangtok.

Gangtok, podobnie jak Darjeeling, jest przyklejony do zbocza, a poruszanie się po wąskich i stromych uliczkach , dla naszego ciężkiego samochodu jest nie lada wyzwaniem. Ostatecznie udało nam się zaparkować w bardzo dobrym miejscu.

Po szybkim lunchu wzięliśmy taksówkę i pojechaliśmy do Himalayan Zoological Park. Potwierdziło się wszystko , co czytaliśmy wcześniej na temat tego parku, łącznie z tym, że roztaczają się stąd wspaniałe widoki na świętą dla Hindusów Kangczendzongę i pasmo Himalajów. Niestety, podobnie jak w Bhutanie, nie było nam dane zobaczyć ośnieżonych Himalajów. Mieliśmy jeszcze nadzieję, że kolejnego dnia rano poprawi się widoczność. Niestety nie, a Gangtok jest fantastycznie położony i przy dobrej pogodzie piękne widoki można podziwiać z każdego miejsca. W parku zobaczyć można zwierzęta żyjące w himalajach. Poza czarnym niedźwiedziem himalajskim , owcą (blue sheep) , zauroczyły nas pandy czerwone, które są narodowym zwierzęciem Sikkimu.

Gęste chmury i kompletny brak widoczności spowodował, że nie było najmniejszego sensu jechać na punkt widokowy, ani korzystać z kolejki górskiej. Pozostał nam wieczorny spacer główną ulicą – deptakiem Mahatma Gandhi Marg.

Z dużym niedosytem opuszczaliśmy Sikkim.


 


Komentarze